Co z tą Grecją?
lut 04
Uratowana przez „rynki finansowe” Grecja po raz kolejny nie może sobie poradzić z kryzysem. Pakiet pomocowy nie przyniósł dostatecznych rezultatów.
I nic dziwnego – pisałem już, że nie da się być trochę bankrutem. Ludzie przyzwyczajeni do życia na cudzym niechętnie myślą o tym, że trzeba długi spłacić i zacząć żyć na własny rachunek. A skoro już sobie wzięli (w sporej części bez płacenia podatków), to zabierają je z Grecji…a przynajmniej z greckich banków.
Premier Papademos dziwi się, że dotychczasowe działania okazały się niewystarczające. I oczekuje dalszych pożyczek i ratowania – w zamian za to, że Grecja zacznie oszczędzać. Mówiąc krótko: „dajcie nam więcej kasy, to obiecamy, że będziemy ją wolniej przejadać”. Brawo.
A wielu „analityków” uważa, że obniżenie wydatków i płacy minimalnej pogłębi recesję. Cóż, keynesizm się ma dobrze. I nie przeczę, że nauczenie się życia za swoje i odpowiadania za własne decyzje nie jest łatwe. Będzie bolało. Ale im dłużej będziemy udawać, że Grecja bankrutem nie jest, tym bardziej bolesne będzie zderzenie z rzeczywistością.
A ja z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wypadków.






Tym czasem w (nie)dalekiej Polsce:
- płaca minimalna poszła do góry i to chyba dobrze, bo więcej będą ludzie zarabiali :)
- powiększona została składka rentowa i też dobrze, bo trzeba odkładać jakby co i to nie problem, bo to po stronie pracodawców! Dodatkowo przecież jak powiedział mądrze Pan Premier – te pieniądze leżałyby na lokatach zamiast „pracować” w gospodarce…
Nie wiem co to jest ten keynesizm ale w TVNie mówili, że to coś dobrego, więc chyba nie masz racji!
@Jakub – tak, masz rację. Całe szczęście, że u nas tak dobrze – nawet profesorowie tak mówią, więc na pewno mają rację.