Jakie mogą być reklamy?
lut 20
Przede wszystkim – dyskryminujące. Jak na przykład reklama Old Spice. I takimi reklamami zajmuje się Rada Etyki Reklamy, która może zakazać ich wyświetlania.
Rada obraduje oczywiście za moje pieniądze. W prywatnych sprawach dotyczących twórcy reklamy, właściciela telewizji i ewentualnych telewidzów. Nie wiedzieć czemu telewizję traktuje się obecnie jako przestrzeń publiczną. Przecież prywatna telewizja (o państwowej nawet nie mówię, bo to dla mnie jakieś nieporozumienie) to nie ulica, którą każdy finansuje i ma prawo po niej chodzić jak chce i kiedy chce.
Jak idę do czyjegoś domu, to zgadzam się na to, że może tam mieć powieszone gołe baby. Jeśli mi nie odpowiada – to nie wchodzę. Telewizję traktuję tak samo – nie podobają mi się reklamy, to nie oglądam tego kanału. A jak nie podoba mi się telewizja, to w ogóle jej nie oglądam.
Większość społeczeństwa traktuje to jednak nieco inaczej. Oni CHCĄ obejrzeć ten film. I to właściciel kanału krzywdzi ich, że na swojej prywatnej platformie emituje reklamy, które im się nie podobają.
Dziwny kraj.






Pelna treść orzeczenia:
http://www.radareklamy.org/uchwala,379.html
dwie baby przegłosowały przewodniczącego
A rada nie obraduje za twoje pieniądze chyba ze jesteś członkiem stowarzyszenia przy którym działa.
Drogi Hołku – @czytacz ma rację – Rada Reklamy obraduje za pieniądze ze zrzutki środowiskowej: http://www.radareklamy.org/finansowanie.htm
Sam nie mogę w to uwierzyć ale jednak jest Polsce jakieś ciało, które nie wyciąga ręki do pieniędzy podatników na swoją działalność!
@czytacz, @Jakub – w takim razie częściowo się wycofuję. Ale tylko częściowo – bo w jakimś stopniu za angażowanie sił w działania niepotrzebne każdy z nas płaci.
Pieniądze są tylko miernikiem wartości, środkiem wymiany własnej pracy na efekty pracy innych. A to znaczy, że opracowanie tych bzdur jest warte chleb, piwo i abonament telefoniczny.
Ja uważam, że pieniądze bardzo często są wydawane na rzeczy 1000 razy bzdurniejsze, które w ogóle sensu nie mają lub mają jeszcze mniejszy niż w tym przypadku. Jak dla mnie też jakaś kontrola jednak jest potrzebna, bo z Twojej wypowiedzi wynika, że nie byłoby nic złego w tym gdyby telewizja emitowała pornografię dziecięcię, treści rasistowskie itd Chciałam w to włączyć jeszcze treści dyskryminujące pewne grupy społeczne, ale sobie przypomniałam, że ona jakoś tak nie zawsze są ograniczane…
Holku, zachowujesz się wybitnie socjalistycznie, na zasadzie wszystkie pieniądze, fabryki dzieci itd. maja być społecznie pożyteczne. Otóż nie – tak nie jest jak płacisz za paczka autostradę czy autobus jej wlascicielowi to dostajesz towar i to przestają być twoje pieniądze. Jak Ci się nie podoba co właściciel z nimi robi to możesz przestać tam kupować / wzglednie zrobic mu wbrew w inny sposób ale nie możesz sobie rościć praw do pieniędzy które wydałeś. Albo masz ciastko albo zjadasz ciastko. kupujac/konsumujac telewizje zawierasz umowe- zgadzasz sie zaplacic abonament (w sensie abonament cyfry plus) i oglądać reklamy oraz godzisz się ze pieniądze od reklamodawcow i z twojego abonamentu pojda na lapowki dla KRRiT- w zamian ogladasz sobie filmy- umowa jest czysta, albo ja zawierasz albo nie. A z punktu widzenia wlascicieli telewizji takie cos jest wygodne, nie musza prowadzic wewnetrzznej cenzury prewencyjnej w kazdej telewizji i za nia placic. W zamian ponosza czesc kosztow funkcjonowania ciala doradczego ktore wydaje wyroki soft power. [To ze glupawe inna sprawa- ale z punktu widzenia wlasciciela telewizji bardzo wygodna sprawa].
@Kaś – po to jest prawo i sądy powszechne. A dyskryminacja jest naprawdę pojęciem, które obecnie jest mocno nadużywane. I to dość jednostronnie.
@czytacz – z tym socjalizmem chyba przesadziłeś. Po pierwsze, nie wymagam, żeby ta instytucja zniknęła albo zajęła się czymś innym – istnieje i nie zamierzam w jej istnienie ingerować. Krytykować natomiast mi wolno. I uważać, że nie są to pieniądze dobrze zainwestowane w gospodarkę.
Jeśli chodzi o wyroki „soft-power”, to mimo wszystko zauważ, że forma „wyroków” oraz klimat panujący na stronie Rady przypomina wyroki obowiązujące prawnie. No chyba, że te wyroki naprawdę mają moc nakazu – a wtedy to jest kuriozum.